W minioną środę kibice w Porąbce przecierali oczy ze zdziwienia. Po obiecującej pierwszej połowie ich drużyna musiała uznać wyższość rywali z Kobiernic, przegrywając 1:3. Mecz dostarczył emocji, ale zakończył się rozczarowaniem dla gospodarzy.
Udany początek
Spotkanie rozpoczęło się po myśli podopiecznych trenera Zapory. Już w 25. minucie Waldemar Wolf otworzył wynik, wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie od Śliwy. Przez resztę pierwszej połowy to przyjezdni kontrolowali grę, a bramkarz Tomiak popisał się dwiema efektownymi interwencjami, które utrzymały prowadzenie.
Zmiana losów meczu
Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie. Gospodarze wyszli z szatni zmotywowani i już w 53. minucie Maciej Żurek zdobył wyrównującego gola pięknym strzałem z dystansu. Dziesięć minut później Radosław Laszczak wykorzystał błąd w defensywie Zapory i wyprowadził Sołę na prowadzenie. Od 76. minuty Kobiernice grały w osłabieniu po czerwonej kartce dla Boraka, co dodało animuszu przyjezdnym. Mimo to, w doliczonym czasie gry Oskar Kojder przypieczętował zwycięstwo gospodarzy celnym uderzeniem z rzutu wolnego.
Po meczu trener Zapory nie krył rozczarowania: „Zagraliśmy dobrze przez 45 minut, ale potem zabrakło konsekwencji. Musimy wyciągnąć wnioski i skupić się na kolejnych spotkaniach” – powiedział. Kibice liczą, że zespół szybko wróci na zwycięską ścieżkę.
Soła Kobiernice tym samym zainkasowała trzy punkty i zbliżyła się do czołówki tabeli. Kolejne spotkanie Zapora rozegra za tydzień, a jej sztab szkoleniowy zapowiada analizę błędów i walkę o poprawę.
„Derby rządzą się swoimi prawami, ale dziś to my byliśmy lepsi” – skomentował kapitan Soły.
Źródło: LKS Zapora Porąbka
Fot. facebook.com

