Wywiad, który wstrząsnął szatnią
Po ostatnim spotkaniu trener GLKS Wilkowice, pan Bednarek, udzielił wywiadu dla Sportowych Beskidów, w którym stwierdził, że „wygrał zespół, który wiedział co chce grać”. Z perspektywy kibiców i zawodników takie słowa mogą budzić niepokój – osoba pełniąca obowiązki szkoleniowca od czterech miesięcy publicznie przyznaje, że nie potrafi przełożyć swojej wizji taktycznej na drużynę podczas meczu.
Zarząd pod lupą
To powinno również zastanowić władze klubu, które powinny rozliczać trenera z wyników i stylu gry. Problem w tym, że najpierw ktoś musiałby mieć jasność, czego oczekuje, a następnie odrobinę wiedzy sportowej, by móc rzetelnie ocenić pracę szkoleniowca. Tymczasem letnie okno transferowe w wykonaniu zarządu GLKS przypominało strategicznie zakupy z czasów PRL – kiedy to szło się na miasto po lodówkę, a wracało z fortepianem, bo akurat był, więc trzeba było coś kupić, żeby wydać pieniądze. Efekt? Ten „fortepian” na boisku może i gra, ale na pewno nie w piłkę.
Marsz Triumfalny przy Samotnej?
Nietypowo, bo w sobotę 11. kolejka, a przy ulicy Samotnej może rozbrzmieć Marsz Triumfalny. Rywal wydaje się bardzo słaby i rozgrywa kolejny fatalny sezon, choć przecież w zeszłym roku spadł i nie powinno go tu być. To szansa, ale i ryzyko – w przypadku wpadki z takim przeciwnikiem nie będzie miejsca na żadne, nawet najbardziej nielogiczne tłumaczenia.
„Wygrał zespół, który wiedział co chce grać” – powiedział Bednarek w wywiadzie dla Sportowych Beskidów.
Mecz odbędzie się w sobotę przy Samotnej. Kibice liczą na przełamanie, ale zdają sobie sprawę, że stawka jest wysoka – porażka z niżej notowanym rywalem może mocno nadszarpnąć i tak kruchą pozycję trenera oraz zarządu.
Źródło: Sportowa Gmina Wilkowice
Fot. facebook.com

